,,Po chwili już sunęli wśród różnobarwnych par, na środku sali. A Peggy, w swej zielonej, harmonizującej ze złotem włosów, wieczornej sukience i srebrnych pantofelkach, była tak efektowna i ładna, że niejedne z zachwytem odwracały się za nią oczy.
Postanowił wykorzystać sam na sam z kuzynką, bo w domu stale ktoś im asystował, i nieco posunąć naprzód swoje sprawy. Czyż wiecznie miał dla niej pozostać tylko nic nie znaczącym adiutantem, którego się toleruje, jako miłego towarzysza na przechadzce, lub dancingu?