Teoria bez praktyki to jak dwa plus dwa bez czterech. Zaświadczam, że przedstawione w książce przepisy kulinarne konsumowałem przez lata w postaci gotowych dań, aż mi się uszy trzęsły.
Mlaszcząc i cmokając z zachwytu, brałem dokładki, i to nie raz. po karpia, szczupaka, sandacza - pycha!
Marysia i Janusz uwielbiają gotować, wkładają w to serce, a to podstawa udanej kuchni. I jeszcze ta wschodnia nutka, zrozumiała przy nazwisku Pakulnis, która przypomina mi zawsze potrawy serwowane w młodości przez pochodzącą z Kresów babcię Emilię.
Bardzo smaczna książka, o czym, przełykając ślinkę, z satysfakcją informuje Janusz Łasuch Zaorski Najpierw mama, potem żona, aż wreszcie Janusz Mizera: tak wygląda lista osób, które mnie najlepiej karmiły w życiu. Przychodziliśmy do niej z przyjaciółmi (aktorami, reżyserami, pisarzami) tłumnie i chętnie, a potem zostawaliśmy do późna, bo Janusz jak mało kto potrafił z tzw.
A teraz znaczną część tej magii pod postacią przepisów na bajeczną kuchnię - mogą Państwo odnaleźć w niniejszej książce.