Brama naprawdę działa. Byłem tam.
Marunderów, tych niskich, niezbyt zaawansowanych technologicznie humanoidów, Trebuń wykorzystuje do prac w tymczasowej bazie. Niewiele o nich wiadomo poza tym, że od czasu do czasu doznają czegoś w rodzaju zbiorowego szaleństwa i wtedy podobno są bardzo niebezpieczni.
Są jeszcze podokrechtowie (...) i wermizowie - ci faktycznie są dziwni, mają jakiś porąbany cykl rozwojowy, którego nie rozumiem, oraz kilka form. Najlepiej współpracuje się nam z jułenami, może dlatego, że z wyglądu są niemal identyczni jak my.
(...) Mam wrażenie, że niektórym szkodzi pobyt na Tirdze, przesiąkają przesądami tubylców i zaczynają bredzić o jakimś śpiącym bożku, który ponoć gdzieś tutaj jest... (fragmenty z prywatnej korespondencji) Wszystko idzie dobrze, a nawet wspaniale, opanowujemy inną planetę, poznajemy nowe cywilizacje.
Lecz pewnego dnia Brama do innego świata się zamyka, zatrzymując w nim setki ludzi, którzy zamierzali go kolonizować. Klasyczne filary science fiction, niebanalne pomysły, wiarygodni bohaterowie, udane słowotwórstwo i klarowny, precyzyjny język.
Radomir Darmiła, dzięki niesamowicie ciekawym pomysłom i precyzyjnemu wykonaniu, zdołał spełnić wszelkie wymogi tekstu wartego poznania. Łukasz Rzadkowski (pisarz, bloger, recenzent, muzyk) Moi Drodzy, w pełni świadom własnych słów (a na fantastyce się wychowałem) mówię Wam - ta książka jest świetna.
Mocne obyczajowo-socjologiczne tło, niesamowite bogactwo różnorodnych bohaterów, klimat starej, dobrej fantastyki, która nie idzie na łatwiznę, a do tego akcja, do tego podstępy, do tego zakulisowe, polityczne rozgrywki i absolutna rozmaitość środowisk i ras.