Sen sów

Sen sów

32,90 zł
Zobacz ofertę

Jerzy Sosnowski w najlepszej formie, za którą pokochali go czytelnicy "Apokryfu Agłai" Wspomnienia nigdy nie będą tak słodkie i pełne, jak te z pierwszych wakacji. Jarko Wolski razem z rodzicami pędzi pociągiem przez Polskę do sanatorium w Kołobrzegu.

W bujnej wyobraźni chłopca, który marzy o tym, by zostać pisarzem, leniwy krajobraz za oknem jest jak preria lub pustynia Gobi, a pociąg może wywieźć ich w każdej chwili w nieznane, niebezpieczne miejsca, jeśli nie zdążą wysiąść na czas. Lata 70-te, uzdrowisko Kołobrzeg o zmieniających się co godzinę siedmiu strefach klimatycznych, jeśli wierzyć słowom kelnerki.

Kurort zapełniają opaleni wczasowicze, plaże kuszą piękną pogodą, tymczasem Jarko spędza czas na gimnastyce oddechowej i w basenie solankowym w Ośrodku Przyrodoleczniczym. Dorosły już Jarosław odbywa nostalgiczną podróż do wspomnień tamtego lata, do chłopięcych tęsknot i pragnień, gdy wszystko jest jeszcze obce i pociągające zarazem, a pytania, na które szuka się odpowiedzi, wydają się najważniejsze na świecie.

  • Czy Kmicic mógł nosić karabin maszynowy?
  • Jak zataić przed przyjacielem smutek za utraconą maskotką?
  • Co zrobić, by zaimponować córce właścicielki wynajmowanej kwatery?
  • Czy to możliwe, żeby kiedyś była wojna polsko-radziecka?
  • Albo żeby istniała biała czekolada?

Sosnowski bawi się narracją, wchodzi w dialog z czytelnikiem, łamie strukturę czasu i pamięci, zacierając granice między snem i jawą. Fragment: Zaraz po tym, jak przyjeła ich czarnowłosa Gocha, starsza córka pani Strzeleckiej, zjawiła sie ona sama, a nawet z koszar przybiegł na obiad jej maz.

  • Dwupokojowe mieszkanie zaroiło sie naraz od ludzi.
  • Drzwi wejsciowe (z okienkiem, przesłonietym zasłonka w kwiatki) wypadały posrodku poprzecznego korytarza.

Jarko nie był pewien, kim zachwycac sie bardziej: pania Ala, która na powitanie powiedziała mu, ze jest fajnym chłopczykiem, ze zawsze chciała miec syna i ze mogliby sie zaprzyjaznic, panem Zygmuntem, który zdazył mu obiecac przejazdzke czołgiem, smagła Gocha druga córka nie wróciła jeszcze od kolezanki czy wreszcie mieszkaniem, tak innym od tamtego pozostawionego w Warszawie. Wchodzac, widziało sie swoje odbicie w olbrzymim potrójnym lustrze na niskiej szafce, które rodzice ochrzcili zaraz niepokojaca nazwa tremo.

Jarko znał termin tremor, oznaczajacy drżenie miesni, jakie przydarzało mu sie po zazyciu niektórych lekarstw na oddychanie; widocznie potrojony w zwierciadle Dorosły odczuwał cos podobnego. Moze doswiadczał tremy, widzac siebie tak, jak widzieli go inni z zewnatrz?

Korytarz na prawo konczył sie drzwiami do łazienki, pomalowanej na wsciekle rózowy kolor, gdzie nad wanna górowała zeliwna kolumna pieca na wegiel (rodzice orzekli: terma, budzac w Jarku popłoch, ze teraz juz beda mówili wyłacznie: tremo, terma, mater, metro, remont, termin, tren, a w najlepszym razie termometr i terpentyna ale na szczescie im przeszło). W lewo szło sie do ogromnej kuchni z białym kredensem, stołem, lodówka (troche kopie, uprzedziła pani Strzelecka) i wyjsciem na balkon.

  • Po obu stronach trrrema znajdowały sie drzwi do dwóch pokoi.
  • W tym po prawej sciesniła sie na czas wakacji rodzina gospodarzy, ten po lewej miał nalezec do wczasowiczów.
📘 Sen sów
Sprawdź cenę i dostępność tej publikacji.
👉 Zobacz ofertę

Powiązane produkty

Wymarzony dom Ani
W kolejnej części historii o przygodach Ani Shirley, czytelnicy towarzyszą jej najpierw...
17,43 zł
Analiza danych. Praktyczny podręcznik dobrych praktyk
📘 Analiza danych. Praktyczny podręcznik dobrych praktyk ...
0,00 zł
Astma. Lekarz rodzinny
Zdrowie w pigułce Astma to przewlekła choroba atakująca drogi oddechowe. Do jej typowyc...
14,90 zł