Czas męskiej przyjaźni, klęski i nadziei. Kiedy mamy kogoś na wyciągnięcie ręki, jesteśmy przekonani, że na wszystko jest czas, ze wszystkim zdążymy.
A kiedy nagle tego kogoś zabraknie, zdajemy sobie sprawę, że nigdy już nie padną pytania, które należało zadać, ani odpowiedzi, których chcieliśmy wysłuchać. Czy pił, a jeśli tak, to dlaczego?
Kierując się, po części ciekawością, a po części szukając rozgrzeszenia, Robert postanawia dowiedzieć się wszystkiego o okolicznościach desperackiego kroku przyjaciela. Chce zrozumieć jego prawdziwe motywacje i swoją rolę w czymś o czym przecież nie decydował, ale czego czuł się uczestnikiem.
Wkrótce okaże się, że w tej wielowątkowej historii nic nie jest tak jednoznaczne i oczywiste, jak mogłoby się wydawać Marek miał tatuaż wyszeptał nagle Robert. Taką małpę, jedną z trzech mądrych, tę, która zakrywa oczy.
To nie Marek powiedział, i nie dało się wyczuć, czy powiedział to z ulgą, czy ze zniecierpliwieniem. Nie wiedział dlaczego, ale świadomość, że to sponiewierane ciało nie należało do Marka, przyjął jak ratunek.
Nie wiedział, na co liczył ani na co naprawdę czekał, ale coś w nim nie chciało, żeby to był Marek.