Kolejna książka Wacława Radziwinowicza, autora bestsellerowego Gogola w czasach Googlea, wieloletniego korespondenta Gazety Wyborczej w Moskwie, to reporterski przewodnik po Soczi, mieście, które powstało na ziemi należącej niegdyś do najdzielniejszych wojowników Kaukazu, gdzie swoją ukochaną willę miał Stalin i gdzie wabiono czerwonych generałów, by ich potem aresztować i wywieźć na Łubiankę. To również opowieść o współczesnej Rosji walczącej o uratowanie wizerunku imperium, o wojnie wciąż toczącej się po drugiej stronie stoków, na których ścigać się będą narciarze, i o władcy Rosji, którego od losu ulicznika ocalił sport.
Bije się o prawo organizowania wszelkich mistrzostw czy igrzysk, nawet tych, o które bić się nie ma z kim, bo konkurenci machnęli na nie ręką. Mając tak usportowionego przywódcę jak Władimir Putin, którego życzenie staje się rozkazem, inaczej być nie może.
Po rosyjskim internecie hula teoria, zgodnie z którą wrogowie Moskwy starają się jej wcisnąć jak najwięcej imprez sportowych. Ale kurort, w którym zima (góry Kaukazu) spotyka się z latem (Morze Czarne), zanim stał się areną Igrzysk, miał swoją długą, fascynującą historię.