Nowy zbiór autorki "Gorzkich żalów" przynosi trzydzieści wierszy. Inaczej niż kiedyś u Julii Hartwig, refleksja zdecydowanie przeważa teraz nad zapisem realności, a świat wewnętrzny nad tym, co materialne.
Człowiek, który mówi do nas spośród linii tych utworów żyje w bardzo późnym już czasie, gdy "z dnia na dzień dzień staje się krótszy", w narastającym cieniu śmierci, przywołuje ton pożegnania, odchodzenia, ciszy, gdy często pojawiają się wyznania: "milczeć pragnę / usnąć pragnę"; "przywołać / strażnika nocy / który weźmie mnie / w opiekę".