Opracowania zebrane w niniejszym tomie dotyczą wielu różnorodnych problemów. Łączy je jednak wspólna oś.
Pogranicze to od dawna przykuwało uwagę badaczy, choć z biegiem czasu zmieniał się charakter i waga zrodzonych tam problemów. Urbanizacja, eksplozja demograficzna, zwiększenie mobilności, zarówno przestrzennej, jak i społecznej, powodowały atomizację społeczeństwa.
Ludzie, których zachowania przez stulecia regulowały: sztywna struktura społeczna, religia, tradycja, rodzina i lokalna społeczność, musieli teraz wziąć na siebie odpowiedzialność za swój los. Pod koniec XVIII wieku upowszechniła się nowa doktryna, stanowiąca intelektualne zaplecze nowych czasów - liberalizm gospodarczy.
Liberałowie, nalegając na równość ludzi wobec prawa i równość szans, akceptowali nierówności majątkowe jako rezultat sprawiedliwej rywalizacji. Uważali, że dobry system będzie powodował, że ludzie działając z pobudek egoistycznych, będą zarazem działali dla wspólnego dobra.
Człowiek, jeśli chce, ma prawo być egoistą. Liberałowie uważali, że na świecie dokonuje się postęp i wzrost dobrobytu, zatem życie kolejnych generacji będzie coraz wspanialsze.
Trzeba mieć głęboką wiarę w przewagę dobra nad złem w naturze ludzkiej, jeśli się proponuje danie ludziom tak szerokiej wolności i na dodatek pozwolenie im na to, by kierowali się egoizmem. Jeśli ktoś uważa, że w ludziach tkwią dzikie bestie i tylko strach przed karą powstrzymuje ich od robienia strasznych rzeczy nie zostanie liberałem.
Liberalizm zdominował europejskie życie intelektualne pierwszej połowy XIX wieku, tocząc zwycięską batalię z resztkami dawnego porządku. Liberałowie mieli tendencję do bagatelizowania problemów społecznych, religijnych, narodowościowych itp.
Skłonni byli uważać swoją wizję człowieka za uniwersalną, która będzie się stopniowo upowszechniać w świecie w miarę postępu cywilizacji. Rozwój poszczególnych krajów szedł różnymi drogami, zależnymi od dziedzictwa kulturowego, ustrojowego, społecznego itp.
Postrzeganie nierówności majątkowych jako rezultatu sprawiedliwej rywalizacji nie rozwiązywało problemów tych, którzy w tej rywalizacji przegrywali. Co więcej - w miarę tego, jak nierówności majątkowe były dziedziczone przez kolejne pokolenia, coraz trudniej było bronić tezy o tym, że bogactwo jest zasłużoną nagrodą za sukces.
Pozostawał w zasadniczej sprzeczności z Kościołem, który na temat natury ludzkiej, egoizmu i altruizmu miał zasadniczo odmienne zdanie. Coraz większego znaczenia nabierał konflikt między robotnikami a pracodawcami, starającymi się o utrzymanie kosztów siły roboczej na możliwie niskim poziomie.
Ich zdaniem robotnicy, oferujący na rynku swoją pracę, powinni ze sobą konkurować, a nie ustalać wspólne warunki. Stopniowo dojrzewała jednak świadomość, że związki zawodowe nie są formą zmowy monopolistycznej, a praca nie jest towarem oferowanym na rynku.
W Wielkiej Brytanii zniesiono zakaz koalicji w 1825 roku, w Prusach w 1860, w Austro-Węgrzech w 1870, we Francji w 1884, w Rosji w roku 1906. Przezwyciężeniem tej słabości kapitalizmu miała być likwidacja własności prywatnej i zastąpienie jej własnością społeczną.
Z jednej strony bowiem występowały w nim kryzysy nadprodukcji, z drugiej zaś niezaspokojone w tym samym czasie podstawowe potrzeby społeczne. Ponieważ marksiści odpowiedzialnością za ten stan obarczali mechanizm rynkowy, przyszła gospodarka nie powinna być regulowana przez rynek.
Marksizm pozostał przy tradycyjnym, kosztowym rozumieniu wartości, związanym z poniesionym nakładem pracy, co oddalało go coraz bardziej od ekonomii głównego nurtu. Marksistowska krytyka kapitalizmu cieszyła się pewną popularnością, choć niektóre jej tezy nie wytrzymały próby czasu już przed I wojną światową.
Los ten spotkał tezę jakoby robotnicy, jako strona słabsza, zawsze musieli przegrywać. Tymczasem, choć los robotników nie był lekki, teza o ich nieustającej pauperyzacji w oczywisty sposób mijała się z rzeczywistością.
Po kilku próbach ostateczną formą gospodarki socjalistycznej okazał się zamknięty, autarkiczny, nieinnowacyjny system, w którym pełne zatrudnienie zostało osiągnięte za cenę niebywałej pauperyzacji, czemu towarzyszył represyjny system polityczny. Model ten, w czystej postaci istniejący za czasów Stalina, poddawany był potem próbom reform.
Z przekąsem zaczęto też mówić, że największą zasługą komunizmu była poprawa życia mas pracujących, z tym że nie w krajach socjalistycznych, lecz kapitalistycznych. Rzeczywiście kapitalizm, ze strachu przed komunizmem, zdobył się na taki poziom wrażliwości społecznej, którego nie osiągnąłby zapewne w innych okolicznościach.
Powstałe wskutek wojny nierównowagi okazały się na tyle głębokie, że powrót do liberalnej polityki gospodarczej w latach 20. Samoregulujące zdolności mechanizmu rynkowego były zbyt słabe i tym razem nie poradził on sobie z wyprowadzeniem gospodarki z kryzysu.
Jego podstawy teoretyczne stworzyła ekonomia keynesowska, stawiająca w centrum postulat pełnego zatrudnienia, nawet za cenę umiarkowanej inflacji. Ekonomia keynesowska pozwoliła na wyprowadzenie gospodarki światowej z wielkiego kryzysu i zapewniła ćwierć wieku dobrej koniunktury po zakończeniu II wojny światowej.
niektórzy konserwatyści nie dostrzegali różnicy między interwencjonizmem i socjalizmem, z czasem różnice te stały się oczywiste. Zwolennicy polityki interwencjonizmu nie zakwestionowali mechanizmu rynkowego, liberalnej demokracji i nie szli w kierunku autarkii.
w krajach rozwiniętych w kwestii polityki gospodarczej panował ponadpartyjny konsensus, którego podstawą była keynesizm. Z czasem jednak zetatyzowana gospodarka zaczęła tracić na efektywności, a inflacja przybierała rozmiary, nad którymi nikt już nie panował.
W tej sytuacji nastąpił zwrot monetarystyczny, a liberalizm, po kilku dekadach absencji, powrócił do głównego nurtu. Nowa polityka gospodarcza, której twarzami stali się Margaret Thatcher i Ronald Reagan, stawiała ponownie w centrum uwagi problem równowagi makroekonomicznej i walkę z inflacją.
Podobnie jak wcześniej keynesizm, teraz neoliberalna polityka gospodarcza stała się podstawą ponadpartyjnego konsensusu. Stopniowo do grona państw o otwartej gospodarce rynkowej dołączały zarówno państwa postkomunistyczne, jak i te, które wcześniej określano jako słabo rozwinięte.
Na dłuższą metę skutkiem neoliberalnej polityki gospodarczej i globalizacji był zanik miejsc pracy w krajach rozwiniętych, zanik nie tylko tradycyjnej klasy robotniczej, ale też klasy średniej. I jedni, i drudzy mieli prawo odczuwać satysfakcję, co nie oznaczało, że sugerowane przez nich recepty były przyjmowane bezkrytycznie.
Zarówno poprzez swoje bezpośrednie koszty, jak i poprzez zawężenie rynków na skutek pauperyzacji dużych segmentów społeczeństwa. Trudno jednak przypuszczać, by rozwiązaniem był renesans starych koncepcji, między innymi dlatego, że nie rozliczyły się one z własną przeszłością.
Niezbędna jest nowa wizja przeszłego rynku pracy i nowa mapa kompetencji, na które w przyszłości będzie realne zapotrzebowanie.