Książka wspomnieniowa, przedstawiająca służbę Polaka w Legii Cudzoziemskiej. Codzienny trud służby na całym świecie w rożnych szerokościach geograficznych.
Nieco fikcyjna, a jednak realna, może nawet przypominająca bohatera, jakim jest Marv w „Sin City”, swoisty łącznik pomiędzy ciemną i jasną stroną życia, który bez obaw przenika pomiędzy nimi broniąc zawsze tych samych zasad. Swoimi przygodami mógłby z łatwością wypełnić życiorys kilku staruszków, choć trudno uwierzyć, że niektóre z nich wydarzyły sie naprawdę.
Prawdopodobnie, gdybym nie był świadkiem niektórych z nich, sam miałbym poważny problem z wiarą w ich realność. Gdy wracaliśmy po porannych ćwiczeniach, ci z nas, którzy nie mieli akurat żadnego dyżuru, padali nieprzytomni na łóżka, gdzie sen bezlitośnie brał ich w swoje objęcia.
W południe przeważnie jedliśmy obiad, a potem ponownie wracaliśmy do łóżek, bo o godzinie szesnastej w ramach intensywnych ćwiczeń znów defilowaliśmy, tym razem w położonych niedaleko koszarach pułku wojsk francuskich. Wieczory jednak spędzaliśmy w samym Paryżu, a dosłownie w jedynej otwartej dla legionistów dyskotece La Scala na ulicy Rivioli.
Mimo że znajdowało się naprzeciw Louvre’u, w tamtych czasach nie przyszło nam jednak do głowy, by oddać się sztuce. Zanurzaliśmy się w dającym zapomnienie morzu whisky, a cielesne potrzeby zaspokajaliśmy jak zawsze z prostytutkami szukającymi zarobku na spragnionych seksu legionistach.