Ta powieść jest jak dobra przyjaciółka rozumie, pociesza, dodaje otuchy. Weronika po urodzeniu synów nie ma już dawnego ciała, za to stała się wcieleniem wielofunkcyjności.
Dla Agaty, nauczycielki matematyki, praca w szkole jest zdecydowanie poniżej ambicji. Jowita na co dzień jest stylistką-wizażystka, lecz tak naprawdę marzy o wystawach swoich grafik w galeriach całego świata.
Izka, wiolonczelistka, gra w orkiestrze w filharmonii, natomiast na jej nerwach gra oczywiście pragnąca wyłącznie jej dobra matka, która czeka na zięcia. Ale nie tak łatwo go znaleźć, gdy ciągle dopada cię synestezja, więc widzisz słowa i ludzi w różnych kolorach.
Jej scenariusz nie ominie nikogo: rozwódek, singielek, kochanek, nadopiekuńczych matek dorosłych córek ani samotnych mam nastolatek. I o tym, że zmiany przychodzą tylko wtedy, kiedy naprawdę jesteśmy na nie gotowi.