A księdza Zbigniewa Kłoska już opowiadał wujek Marian proboszcza parafii Pilśno w łuckiej diecezji na raty mordowali nagle urwał. Na raty?
- matce gwałtownie rozszerzyły się oczy.
- Na raty, Mario!
- kiwnął wujek głową.
- Jakże to tak?
- matka była roztrzęsiona.
- A tak to!
- kontynuował wujek.
- Chryste Panie!
- Sierpem?!
- matka ukryła twarz w dłoniach.
- I choć już wcześniej słyszała o odciętych głowach, wciąż nie mogła się z tym oswoić.
- Nie tylko jego tak zakatrupili!
- zaciskając zęby, burknął dziadek Ignacy.
- Wszyscy spojrzeli na niego.
- Księdza Kamila Barwiona z parafii Korytnica piłą na pół przerżnęli dodał.
- Pozostali zastygli, jakby zamienili się w przydrożne figury.
- A mnie się słabo zrobiło.
Najpierw ręce mu cięli na kawałki, palec po palcu, dłoń po dłoni, a potem gardło poderżnęli sierpem. Nie wiedziałem, czy mam uciekać z zapiecka, czy też trwać na swoim posterunku z nadstawionymi uszami i słuchać dalej.
- I ta mgła okrywała już mnie całego.
- I wtedy z tej mgły wyłoniła się wiedźma Honorata.
Poczułem, że mieni mi się w oczach, jakby zaszły mgłą. Rzadko do nas zaglądała, ale jak przychodziła, wiadomo było, że ze świata nowe wiadomości przynosi.
📘 Strach. Opowiadania kresowe
Sprawdź cenę i dostępność tej publikacji.
👉 Zobacz ofertę