Nowe wydanie bestsellerowej powieści Sylvii Plath wzbogacone klimatycznymi ilustracjami utalentowanej francuskiej rysowniczki Bei Rebai. Klasyczna i wiecznie aktualna.
Esther jest wyjątkowo inteligentna, piękna, utalentowana, jednak powoli jej świat się rozpada. Kiedy ma dziewiętnaście lat, przyjeżdża do Nowego Jorku miasta szczęścia, igraszek, kariery na miesięczny staż w redakcji miesięcznika dla dziewcząt.
Odkrywa, że dobre oceny, które zawsze zdobywała w szkole, tutaj nie mają znaczenia. Esther nie umie zdecydować, na czym jej zależy, co ją interesuje i kim być.
Przychodzi załamanie Szklany klosz to podróż do najmroczniejszych i najbardziej przerażających zakamarków ludzkiej psychiki. Zaliczana do grona poetów wyklętych, jedna z czołowych postaci konfesjonalizmu, kierunku w literaturze lat 50.
W 1955 roku jako stypendystka Fulbrighta wyjechała na studia do Anglii, gdzie poznała swojego przyszłego męża, poetę Teda Hughesa. W 1960 roku wydała swój pierwszy tom wierszy, Kolos, a tuż przed samobójczą śmiercią napisała tom Ariel.
To właśnie dzieła stworzone w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy życia zapewniły jej miano jednej z największych poetek XX wieku. Plath chorowała na chorobę afektywną dwubiegunową (depresję i stany maniakalne) i kilkakrotnie przebywała w szpitalach psychiatrycznych, najczęściej w związku z próbami samobójczymi.
Inspiracje czerpie z codziennego życia, swojej wyobraźni i wspomnień, dzięki czemu tworzy ilustracje, które opowiadają historie. Zastanawiam się, czy dziś, kiedy o wizycie u psychiatry mówi się bez zażenowania, jakby się szło do fryzjera, Plath zdołałaby się uratować.
W 1963 roku valium było na rynku od dwóch lat i agresywne reklamy niemal wmuszały je zdrowym kobietom, które czuły się uwięzione i zdesperowane. Jeanette Winterson, autorka Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?
Czytałam Szklany klosz jako nastolatka i jak większość nastolatek nie miałam problemu z utożsamieniem się z młodą kobietą, która miała wszystko urodę, talent, szansę i słyszała wciąż to pitolenie w rodzaju masz całe życie przed sobą a mimo to wpadała w rozpacz. Dzisiaj o depresji opowiada się na grillu, ale Plath badała ten stan bez poczucia, że cierpią na to inni.
Patrzę na nich i uzmysławiam sobie, że miała trzydzieści lat, kiedy umarła. Mówię im, żeby łajali swój wewnętrzny głos, gdy mówi o nich złe rzeczy.