Dobrych ludzi już nie ma - są tylko kanalie, źli i trochę mniej źli. Czyli ofiary.
Mówiono o nim, że nadszedł do miasta od północy, prowadząc siwą klacz, uzbrojony w dwa miecze skrzyżowane na plecach. Sęk w tym, że w ludzkim gadaniu, rzadko jest prawda, częściej zaś pół prawda i gówno prawda.
- Z tą klaczą to akurat - to trzecie...
- Z mieczami zresztą też.
- Obrzyn poręczniejszy.
- Nazywam się Vincent Sztejer i zabijam dla srebra.
- Roboty nie brakuje.
- Zagładę przetrwały właściwie tylko trzy gatunki: karaluchy, szczury i sukinsyny.
- Mutanci w chórkach u Najświętszej Panienki też raczej nie śpiewają.
- Za odpowiednią sumkę pakuję się w ten syf i przerabiam cele na nawóz.
- Że śmierdzi?
- Ty co?
- Nietutejszy?
- Tak teraz pachnie cywilizacja...