Młody mężczyzna podający się za Antoniego Korskiego wcale nie był człowiekiem zepsutym do szpiku kości. Członkiem bandy włamywaczy stał się z braku lepszych możliwości i po prostu wykonywał polecenia bez wnikania w szczegóły i zawiłości całej sprawy.
W ten sposób, podstępem, przekracza próg posiadłości bajecznie bogatego barona Gerca i zaskarbia sobie jego sympatię i zaufanie.