W książce widać pragnienie dogłębnego przemyślenia tradycyjnego problemu, potraktowanego niczym zadanie: jak w sposób racjonalny, krok po kroku, zbudować sprawiedliwe społeczeństwo. Rawls zaczyna wywód od zarysowania warunków wyboru.
Powoduje ona, że jednostki, chcąc chronić siebie, zmuszone są stanąć po stronie sprawiedliwości rozumianej jako bezstronność. Muszą bowiem na wszelki wypadek minimalizować straty, jakie w wyniku realizacji umowy społecznej mogą ponieść osoby znajdujące się w najgorszej sytuacji.
Wypracowane w sytuacji pierwotnej ogólne zasady sprawiedliwości trzeba dostosować do funkcjonowania konkretnych instytucji państwowych. Przy tej okazji analizuje klasyczne zagadnienia filozofii politycznej: jaka powinna być rola państwa, w co może ono ingerować, jakie zobowiązania mają obywatele, kiedy mogą wystąpić przeciw istniejącemu porządkowi itd.
Wywody te mają dodatkowe ugruntowanie w ostatniej części książki, w której filozof bada świat wartości, szukając teorii obejmującej pojęcia dobra, słuszności, sprawiedliwości, równości i wolności. Jakoś musimy zniwelować efekty szczególnych przypadkowych okoliczności, które doprowadzają ludzi do niezgody i rodzą w nich pokusę wykorzystania warunków naturalnych i społecznych dla własnej korzyści.
Przede wszystkim nikt nie zna swego miejsca w społeczeństwie, swej pozycji klasowej czy statusu społecznego; nie wie też, jakimi naturalnymi aktywami i uzdolnieniami obdarzył go los - inteligencją, siłą itp. Nikt nie zna też swej koncepcji dobra, szczegółów swego planu życia, ani nawet specyficznych cech własnej psychiki, takich jak niechęć do ryzyka czy skłonność do optymizmu albo pesymizmu.
Co więcej - zakładam, że stronom nie są znane szczególne uwarunkowania dotyczące ich własnego społeczeństwa; nie znają więc jego sytuacji ekonomicznej czy politycznej, ani poziomu kultury i cywilizacji, jaki zdołało osiągnąć. [...\ Muszą wybrać zasady, z których konsekwencjami gotowe są pogodzić się bez względu na to, do którego pokolenia, jak się okaże, przynależą.