Bożydarowi, wychowanemu przez despotyczną babkę, skrajną dewotkę, od najmłodszych lat wpajano, że cielesne przyjemności są największym grzechem, a pewność siebie jest tożsama z pychą. Nic dziwnego, że młody mężczyzna stroni od silnych kobiet, irracjonalnie lęka się wpływu Boga na swoje życie, a wszystkie jego związki z płcią przeciwną kończą się katastrofą.
Testament lubieżnika to fascynująca podróż po meandrach męskiej duszy, historia gwałtownych upadków i powolnego podnoszenia się. Śmiech przeplata się tutaj z rozpaczą, miłość z nienawiścią, a wszystko okraszone zostało sporą dawką erotyzmu.
Mimo wykazanych przeciwności moja ewolucja prawdopodobnie przebiegała pomyślnie, gdyż wyrosłem na zdrowego i przystojnego młodzieńca. Ta nieskromna hipoteza wymaga drobnego zastrzeżenia moja uroda, choć frapująca, musiała być specyficzna.
Czarującym nazywały mnie zgodnie panie w wieku balzakowskim, które kokieteryjnie i śmiało werbalnie wyrażały swój zachwyt. W ciemno mogłem też liczyć na pełne uwielbienie dziewczynek przed czternastym rokiem życia cielęce spojrzenia i przyjazne zaczepki dowodziły tego aż nadto.
Aktor, reżyser, prozaik, lektor audiobooków.