Początek marca. Pierwszy tydzień wojny.
- Zmierzch.
- Oglądam serwis za serwisem.
- Nie mogę się oderwać od informacji.
- Już nie ma łez.
- Ja z mamą wyjeżdżamy.
- Serce pęka.
- Dzwonek telefonu.
Mały chłopczyk nagrany w pociągu powtarza: Mój tata to bohater, on teraz pomaga żołnierzom w Kijowie walczyć z naszymi wrogami. Joasia Ziędalska-Komosińska, bliska mi bardzo, cudowna dziewczyna.
Joasiu, potrzebny ktoś, kto pojechałby na granicę. Nie wiem może dziennikarz, który zobaczy, co się tam dzieje i opisze.
- Powie o tym światu.
- Ilona błaga o pomoc.
- Mówi, że to armagedon.
- Ilona Puszek pedagożka z poradni w Hrubieszowie.
- Wolontariuszka, koordynatorka pomocy.
- Hrubieszów Boże, moje strony.
- Rodzinny dom przy Zamojskiej....
- Myśli pędzą z szybkością światła.
- Igor praca dom pies Asia coś jeszcze tłumaczy.
- Głos dobiega jak zza szyby.
- Ja pojadę słowa mówią się same jestem stamtąd.
- Moje miejsce jest przy granicy.
- Odkładam słuchawkę.
- Dzwonię do Ilony.
- Nie znamy się jeszcze, a gadamy jak koleżanki z liceum.
- Czego potrzeba?
- Wszystkiego.
- Przyjedź, zobaczysz.
- Tu jest tłum ludzi, małe dzieci.
- Malutkie.
- I przywieź też jakiegoś psychologa.
- Nie radzimy sobie.
- Państwo?
- Jakie państwo?
- Tu nikogo nie ma.
- Tylko ludzie.
- Opadamy z sił, Joasiu.
- Nie pamiętam, kiedy spałam.
- Pomóż.
- Wiem, jacy to ludzie.
- Znam tych urodzonych przy granicy.
- Są jak armia pospolitego ruszenia.
- Jeśli trzeba nie do zdarcia.
- Ale wojna to nawet dla nich zbyt wiele.
Trzeba pieluch, jedzenia, leków, środków czystości. Ogłaszam zbiórkę na grupie Kobiety mocy, to samo na Instagramie, Facebooku, wśród znajomych.
- Muszę mieć większy samochód.
- Nie zmieszczę wszystkiego.
- Znajomy podstawia mi dużego SUV-a.
- Jest pełen po dach.
- Zawieszenie trochę siada, ale to przecież misja.
- Damy radę!
- Jesteśmy stamtąd.
- Joanna Racewicz
Przy recepcji bloku, w którym mieszkam, rośnie góra darów.
📘 To nie kraj, to ludzie
Sprawdź cenę i dostępność tej publikacji.
👉 Zobacz ofertę