Największe zło wysługuje się naiwnością Opinią publiczną w Stanach Zjednoczonych wstrząsa seria brutalnych morderstw. Ofiarami padają całe rodziny, a zabójca nie oszczędza nawet małych dzieci.
Na miejscu zbrodni sprawca zostawia zawsze swoisty podpis bilet autobusowy i zagadkowy rysunek ludzika wykonany krwią ofiar. Zaginionych nic ze sobą nie łączy, żyją w różnych częściach kraju i brakuje jednoznacznego klucza, według którego padają ofiarami porywacza.
Przekopując stosy policyjnych dokumentów, w końcu natrafiają na pewną nietypową zbieżność, która przykuwa ich uwagę. Wkrótce okaże się, że w tej sprawie nic nie jest oczywiste, a ofiara i oprawca lubią zamieniać się miejscami Przodem, maleńka rzucił do niej.
To był ruch, którego nie mogła wykonać podczas walki, bo groził wykluczeniem z gry całego zespołu, ale miała to gdzieś. Polegli kompani musieli odczekać przepisowe dziesięć minut, by wyjść w białych kamizelkach i zmierzać w kierunku bazy, tym razem przegrali.
Niebieski chwycił ją za szyję i przyciągnął do siebie, zerwał z niej hełm i uderzył rękojeścią wyrwanego z jej dłoni noża.