Kreta - raj na ziemi oferujący turystom wszystko, co potrzebne do udanego wypoczynku: niezawodne słońce, piaszczyste plaże, piękne krajobrazy. Przybywających wita opiekunka grupy, nienagannie uśmiechnięta Persi.
Jej imię to zdrobnienie od Persefony, bogini, która pojawiając się na wyspie z początkiem każdego sezonu turystycznego, przynosi na Kretę kwiaty i dobrą pogodę. Nie opowiada o tym, co przeżyła w innych miejscach świata: w rodzinnej Białej Podlaskiej i w Paryżu, gdzie próbowała uciec od polskiej biedy i monotonii.
Wspólnie poznają inne oblicze wyspy - pełną złowrogich wąwozów arenę walk, jakie pół wieku wstrząsnęły tym turystycznym rajem. Halo, halo, mili państwo, oto rozprasza się egejska noc gęsta jak mgła i już pod skrzydłami naszego samolotu defilują wyspy.
Łubieński podejmuje spór nawet z Normanom Daviesem, a dźwięczy w jego frazach ton znany z publicystyki Stefana Kisielewskiego, Aleksandra Bocheńskiego czy Wiesława Chrzanowskiego. Adam Michnik, "Gazeta Wyborcza" (o książce "Ani triumf, ani zgon") Błyskotliwie, skrótowo zarysowane sylwetki głównych aktorów dramatu, opisy dyplomatycznych zabiegów stron, obyczajowe anegdoty składają się na wyjątkową rekonstrukcję tamtego dziwnego, gęstego od zdarzeń i emocji czasu.