Puste półki, wieczny brak towaru, wielogodzinne wyczekiwanie w kolejce. Efekt?
Towary spod lady, "baba z cielęciną", waluciarze, narodowe hobby, czyli nielegalne bimbrownictwo - żeby przytoczyć choć kilka przykładów radzenia sobie z niedostatkami gospodarki centralnie planowanej. Ustrój, który po wojnie zapanował w Polsce, spowodował rozwój drugiej ekonomii, a nawet "drugiego społeczeństwa", rządzącego się własnymi prawami, nastawionego na wzajemną, choć wcale nie bezinteresowną pomoc.
Czasy, gdy często świadomie działano na granicy prawa, a nieraz również ją przekraczano. Czasy, gdy posiadanie pieniędzy nie tyle zapewniało udany zakup, ile uprawniało do zajęcia miejsca w kolejce.
Czasy, gdy jedynie dzięki nieoficjalnym strategiom (prze)życie było łatwiejsze, na talerz trafiał większy kawałek mięsa, a zagraniczne wakacje nie pozostawały wyłącznie w sferze marzeń. Jerzy Kochanowski (1960) - historyk, profesor w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, wykładał też na uniwersytetach w Moguncji i Jenie.
Proces szesnastu (1993), Spojrzenie na Rosję (1994), Węgry. Czy przestępcy funkcjonujący na czarnym rynku w PRL byli postaciami nagannymi, czy też pozytywnymi - skoro pozwalali przecież innym przeżyć?
Obserwując różne historie przemytnicze, myśmy już wtedy ubolewali, jak dużo ludzkiego geniuszu oraz inicjatywy się marnuje. Stefan Kisielewski zapisał w swoim dzienniku, że gotów jest wystawić pomnik nieznanemu przemytnikowi, który udowodnił, że każdy pieniądz jest wymienialny na każdy.
Pasjonująca książka - i to nie tylko dla osób, które przypomną sobie własne doświadczenia z czarnego rynku w czerwonej PRL. Marcin Kula Książka Jerzego Kochanowskiego pokazuje, że polski czarny rynek w latach 1944-1989 to nie tytułowe tylne, ale raczej boczne drzwi, równie ważne jak główne wejście.