Czy czeka pani na pana Belliviera? Helena Folasadu powinna oczywiście zaprzeczyć.
Nie zna mężczyzny, który zadał jej to pytanie, nie zna pana Belliviera i z całą pewnością na niego nie czeka. Każdego dnia, gdy wychodzi z pracy, czeka na nią bukiet kwiatów.
Ale nawet tak niewinny prezent ma swoje konsekwencje i wkrótce Helena zostaje wciągnięta w życie i dramaty innych ludzi, nawiązuje nieoczekiwane przyjaźnie. Wszystko toczy się swoim rytmem, aż do pewnego wieczoru, gdy do zamkniętego już sklepu puka nieznajoma kobieta i powierza Mancebo osobliwą misję: prosi, by szpiegował jej męża.
Staje się uważny, ciekawy i wkrótce uświadamia sobie, jakie życie potrafi być niejednoznaczne. Misje Heleny i Mancebo nakładają się na siebie, a Miasto Światła odkrywa przed nimi tajemnice, o których istnieniu żadne z nich nie miało dotąd pojęcia...
Kiedy wyjeżdżała, nie znała francuskiego, i język nie wydawał się jej szczególnie piękny, choć zewsząd słyszała, że piękniejszych nie ma.