- Ani broń ani sposób w jaki ją trzymasz, nie są ważne. - A co jest ważne?
Ale jak cię znajdują pod stosem trupów, bez pamięci, za to z ogromnym bukłakiem pełnym wódki, który tulisz do siebie niczym troskliwa matka niemowlę, to wiadomy znak, że żarty się skończyły. Dodając do tego trzy pary oczu wpatrzonych w niego z uwielbieniem i trzy pary ust szpecące nabożnie "Mistrzu, prowadź!" dostajemy najlepszą ekipę ze spalonego teatru i reżysera na skraju załamania nerwowego.
Epickie pojedynki, bitwy, liczne intrygi i dworskie konwenanse podkręcają tylko akcję, która jest ostra jak miecz Viriona. Po prostu uwielbiam pióro Autora, Jego pomysły, humor, kreacje bohaterów, którzy są duszą tej książki - Eweina Kania Virion jest tak charyzmatyczny i interesujący, że warto poznać każdy etap jego życia.
Postać, która powstała jako przeciwnik dla Achai stała się czymś więcej- wojownikiem, człowiekiem z krwi i kości, do którego wzdychać może niejedna czytelniczka i któremu zazdrościć może niejeden czytelnik.