Chodź, Mirabell, zobaczymy, na co cię stać. Jego głos jest ciepły, a jednocześnie szorstki i surowy.
Uspokaja mnie to, że ja nie muszę go mieć, nie muszę nic planować, o nic się troszczyć. Odpoczywam, mimo że moje ciało dostaje w kość, ja odpoczywam.
Kątem oka widzę innych, jakiś mężczyzna właśnie batoży przy ogrodzeniu młodego chłopaka, który ucieka spod bata. Kiedyś, gdy byłam początkującą uległą, też zdarzało mi się prowokować, aby dostać karę, teraz nie pozwalam sobie na takie fortele, teraz wymagam więcej od dominującego i od siebie." Mirabell nigdy nie wie, jaki scenariusz czeka ją na Urlopie.
Cóż, okazuje się, że tym razem scenariusz jest urozmaicony, a ona staje się klaczką w specyficznej stadninie...