Jacek Fedorowicz jest jak Forrest Gump był wszędzie i widział wszystko. Współpracował ze Zbigniewem Cybulskim i Jerzym Gruzą, robił filmy ze Stanisławem Bareją, sam Jerzy Giedroyc zlecił kiedyś zrecenzowanie jego felietonów i to nie byle komu, bo Stefanowi Kisielewskiemu.
Jeśli gdzieś kiedyś działo się coś ważnego dla polskiej kultury i historii, można być pewnym, że swój udział miał w tym Fedorowicz. Jest tak samo wiarygodny i przekonujący, gdy utyskuje na szpetotę Złotych Tarasów, wspomina powojenną Warszawę, pisze o kibicowaniu skoczkom narciarskim czy wstręcie do słowa pieniążki i wszelkich zdrobień.
Nie szarżuje, nie zgrywa ważniaka, nie pozuje na nieomylnego. Forrest Gump mówi, że zawsze jak gdzieś szedł, to biegł.
A potem z szelmowskim uśmiechem pokazałby kolekcję ciśnieniomierzy nagród za wszystkie trzecia miejsca w biegach w kategorii 70+.