Pamiętam twarze niemal wszystkich zmarłych, których wyciągnąłem z wody. Ale najgłębiej w umyśle utkwiło mi oblicze samej śmierci.
- W szczycie sezonu po mazurskich jeziorach pływa nawet 170 tysięcy osób.
Przemysław Regulski, ratownik wodny Porażająca opowieść o przepastnej toni i głębi ludzkiej solidarności Na plaży we Władysławowie bywa blisko 60 tysięcy ludzi jednego dnia. Twórcom thrillerów mogłoby zabraknąć wyobraźni, by nakręcić to, co działo się na polskich wodach w ciągu ostatnich lat.
- Wstrząsający i poruszający reportaż o pracy ratowników wodnych.
- O najtrudniejszych akcjach i zawodowej codzienności.
- Praca na jeziorach i rzekach różni się od tej nad morzem.
- Tutaj nie ma tak wysokich fal, sztormów czy prądów wstecznych.
- Więcej jest jednak wirów czy glonów oplątujących nogi i ręce.
- No i samobójców skaczących z mostów do rzek.
- Ciało po wyciągnięciu z wody wszędzie jednak wygląda tak samo.
- Ratownictwo w szczególności wodne ma w sobie coś uzależniającego.
- Kiedy ratownik gotów jest walczyć o ludzkie życie, zawsze naraża też swoje.
- Wobec zagrożenia reaguje odruchowo.
- Nie kalkuluje, nie waha się.
O zasadach, które ratują życie, i żywiole, który uczy pokory. Bohaterowie na co dzień bezimienni i anonimowi, przez cały rok ratujący setki ludzkich istnień, w tej książce otrzymują twarze i głosy.
- Każdy z nich doskonale zna ogłuszający dźwięk miarowego rytmu serca, kiedy mierzy się z głębią.
Niezależnie od tego, czy pracują w WOPR, MOPR, SAR lub mniejszych jednostkach.
📘 WOPR. Życiu na ratunek
Sprawdź cenę i dostępność tej publikacji.
👉 Zobacz ofertę