Podróże bywają ekscytujące. I niebezpieczne.
To miała być podróż marzeń – odpoczynek dla ciała i ducha pod egipskim słońcem u boku jakiegoś egzotycznego królewicza z „Baśni z tysiąca i jednej nocy”. A tu, zamiast relaksującej aury, chaos wielkiej metropolii.
Mieszkający w tym samym hotelu boski Ciacho okazuje się być zwykłym oprychem prowadzącym w Kairze bardzo podejrzane interesy. Ja naprawdę z całego serca kocham to miejsce, ale martwi mnie, że ktoś może mnie rozpoznać.