Czy trzeba tragedii, żeby prawda ocaliła rodzinę i pomogła wybaczyć? Szpital.
- Dwunastoletni Milo leży w śpiączce.
- Został potrącony przez samochód, gdy pędził na rowerze wiejską drogą.
- Rodzice Milo, jego babka Jeanne i ciotka Marguerite czekają na wyrok losu.
- Dlaczego?
- Lęk o życie Milo przykrywa fala wzajemnych wyrzutów i oskarżeń.
- Krzywd, które wydawały się dawno zapomniane.
- Bo w tej rodzinie nikt nie jest bez skazy.
- Wychodzą na jaw kłamstwa i podłości.
- Pozorne przebaczenia, dzięki którym rodzina się nie rozpadła.
- A teraz właśnie się rozpada...
- Ale przecież jest jeszcze Milo.
Rozpacz każe szukać winnego, a złe emocje wskazują Marguerite, która jechała z chłopcem, a nie kierowcę samochodu... Oni wszyscy, choć tak wiele mają do siebie żalu, kochają go.
- Zawsze pozostaje nadzieja...
Czy to starczy, by odnaleźli w sobie siłę i pokorę przyznania się do winy, a potem przebaczenia?