Donald Elis nigdy nie był typem romantyka, ale kochał swoją żonę. Lubił z nią rozmawiać, dzielić myśli i zwyczajnie spędzać życie.
Coraz więcej czasu małżonkowie spędzali samotnie, a Donald widząc łzy spływające po twarzy żony, nie wiedział jak może pomóc. Nie spodziewał się jednak tego, że wkrótce przeczyta jej pełen emocji, pożegnalny list.
Donald słyszał, że mało kto wraca z wyspy, a jeśli już to z zamąconym umysłem lub jako wrak człowieka.