BIAŁE, PUSZYSTE DYWANY Kiedy biorę do ręki plik kartek z projektem nowej książki poetyckiej, zawsze obawiam się, że za chwilę usłyszę szelest jesiennych liści, będę spacerował po ukwieconych łąkach, bądź gonił sunące po niebie obłoki. Nie tym razem.
Wydaje się, że kiedy odrzucimy złudne, kolorowe maski, które zakładamy na twarz codzienności, nasz świat stanie się smutny, szary i jednowymiarowy - jak ulica pozbawiona reklam, sklepowych wystaw i kolorowych, zdobionych sztukaterią fasad. Utrata złudzeń otwiera uniwersum wolne od naszej cudownej zdolności do samooszukiwania się i unikania odpowiedzialności za słowa i gesty.
Tutaj, wiersz za wierszem, idziemy w przemoczonych butach, drogą pełną leku, niepewności i cierpienia, oparci jedynie o to, co w nas najlepsze: zdolność do empatii, miłość i nieustanną potrzebę poznawania i doświadczania. Dla tych, których spotkamy, mamy prawdę, czułość i piękno wielobarwnego i wielowymiarowego świata.