Wiersze jak wydobywanie rudy. Andrzej Kopacki nie tylko buduje sztolnie i zjeżdża głęboko pod ziemię.
Potem, aby pozyskać z rudy kruszec, musi ją poddać procesowi bolesnej wiwisekcji. Jego wiersz burzy porządek, w którym człowiek jest królem stworzenia, i przez to niesie nadzieję.
Trochę buffo a trochę serio, nie porządkuje świata, ale nieco oswaja chaos. ,,Życie codzienne podczas wojny opodal" obfituje w odpryski, błyski, komentarze - w ,,rudisy".
Tym, co surowe, nieobrobione, pisze autor. ,,Nowe trzeba nazwać (rudyment brzmi jak ekskrement, a to jest ładna książka starej daty)".