...Książka Brantóma ma opinię wysoce gorszącą. Nie mówię tu o tej kategorii czytelników, którzy szukają w Brantómie "pornografii" co do tych, milej by mi było aby nie brali Żywotów pań do ręki.
Ale w ogóle przyjęte jest mówić i pisać o bezprzykładnym zepsuciu Brantóma, "godnego historiografa zwyrodniałych Walezjuszów i ich zepsutego dworu" i t. Pozostawiam uczonym historykom dociekania, o ile dwór Walezjuszów mniej albo więcej był "zepsuty" od dworu Ludwika XlV-go, Regencji, lub Ludwika XV-go.
Pozwolę sobie jedynie zauważyć, iż niema i nie było takiego" kawałka społeczeństwa, którego sprawy i czyny, opowiedziane z prostotą i naiwnością stylu Brantóma, nie zdawałyby się czymś monstrualnym. To zatem, co czyni, dla naszego poczucia, jaskrawości książki Brantóma najbardziej rażącymi, to właśnie naiwność jego stylu i poniekąd jego niewinność: niewinność jak gdyby dziecka, które, z zainteresowaniem budzącej się płci, ogląda swoje niepokojące je szczegóły anatomiczne, jak gdyby je po raz pierwszy widziało.
Można się o tym przekonać: najbardziej obrażają nasze uczucia wstydliwości te ustępy, w których Brantóme oddaje się dociekaniom anatomicznym, obierając sobie, z całą dobrodusznością, za modele swoje koronowane osobistości. szczegół, przytoczony przezeń o anatomii Elżbiety angielskiej,7) nie więcej nam tłumaczy dolę nieszczęsnej Marii Stuart, niż cały piękny dramat Schillera?...Nie wszystko zresztą, co mieści się w tej książce, możemy włożyć na osobisty rachunek Brantóma.
Pełno tu jest tych, "jovialitates", które, od Boccaccia począwszy, szły z Włoch na całą Europę i tak samo dotrzeć mogły na komnaty Luwru, jak zbłąkać się pod zacną lipę Jana z Czarnolasu, którego księga fraszek, pisanych "dobrym towarzyszom gwoli", pod względem "trefnego y sprośnego rzeczenia" nie ustępuje bynajmniej Paniom Swawolonym. Różnica, głównie jest ta, że, w Figlikach Reja, Ogrodzie Fraszek Potockiego, i t.
p., z tych samych wzorów przyswoił sobie polski "geniusz rasy" bogatą niwę epigramu skatologicznego, obracającego się nieodmiennie koło spraw związanych z trawieniem, podczas gdy w umysłowości francuskiej znalazł wdzięczniejszy grunt pierwiastek erotyczny.Ze wstępu napisane prez Tłumacza - Tadeusza Boya-Żeleńskiego