Oto pełne przeciwieństwo i wielki rywal Prousta: drugi Marcel nazwiskiem Schwob, któremu, by zgłębiać sprawy ludzkie, dość było dziesięciu kartek druku; wizjoner historii, jasnowidz psychologii, koneser potworności, ironista, liryk. Poeta piszący prozą, badacz kultury wrogi dyscyplinie nauki, impresjonista z najcieńszym pędzelkiem, wielbiciel wszystkiego, co niepojęte, dwuznaczne, zatrute i pierwotne.
Kolekcjoner szaleńców, pożądliwców, psychoz zbiorowych, zbrodniarzy, nieudaczników, pechowców. Twórca formy piorunująco zwięzłej, zawieszonej między esejem, nowelą, biografią i mistyfikacją.
Pisarz dla wtajemniczonych sprzed wieku, fascynujący Młodą Polskę i tłumaczony przez najlepszych, dziś znów odkryty we Francji i na świecie.