"Nad Rospudą i Pregołą znowu świeciły łuny. W dzień nad drzewami puszczy, kłębiły się dymy podświetlone czerwienią pożogi.
Pod niebo leciał krzyk wyrzynanej w pień ludności, błagającej litości, której nie znali rycerze w białych płaszczach. Z trzech stron weszli na ziemię Jaćwieży, zwaną także Sudowią idąc brzegiem, szeroko rozlanej rzeki bez nazwy.
Oddziały knechtów prowadziły dwie dziesiątki zakutych w żelazo rycerzy zakonnych w białych płaszczach z czarnym krzyżem. Przy pasach, wysoko podciągnięte proste, długie oburęczne miecze na szyi mizerykordie włożone w ogniwo rycerskiego łańcucha.