I nagle klocki się składają. Siada obok mnie, patrzy i milczy.
Ja pracuję w skupieniu, nie wiem, ile czasu, nie wiem jak, ale to nagle jest takie proste. Musimy to jeszcze sprawdzić, zrobić mnóstwo wyliczeń, analiz, ale ja i tak wiem, że to jest to, czego szukaliśmy.
Łapię ją za dłoń, siedzę tak, dureń, zamiast ją pocałować, usta ma w kolorze letnich porzeczek. Wiecie, bohater zawsze w takich chwilach całuje ukochaną, a ja nie umiem.
Jej dłoń jest mała w mojej, jej skóra jasna, moje przedramiona zdobią tatuaże: splatające się gałęzie drzew, w których można dostrzec twarze demonów. Chwila mija, a ja patrzę, jak Sara odchodzi, by rozpocząć kolejny etap pracy, już mniej naszej.
Czasem mam wrażenie, że ona żyje w innym świecie, a konwenanse są dla niej tajemnicą nie do rozwiązania. Kim stanie się Łukasz, gdy postanowi realizować się w życiu bez względu na wszystko i gdy na jego drodze stanie zimna Sara Larson?