W miasteczku Złorzecze burmistrz wymyśla nietuzinkową promocję, żeby miasto zaczęło choć trochę zarabiać. Zaczyna promować miasto klątwą czarownicy, którą spalono na stosie wieki temu i która przeklęła całe miso do ostatniego mieszkańca.
Imię i nazwisko tej czarownicy przypadkiem okazuje się ważne dla kobiety, która trzy miesiące wcześniej wyszła z więzienia, gdzie siedziała za napad na bank i zabójstwo. Ludzie zdążają tłumnie do miasta na "nagi sabat", który musi się odbyć pod nieobecność proboszcza, bo ten by na to nie pozwolił.
Komendant policji zostaje zawieszony z powodu agresji wynikłej z hasła "wegańskie koty są zdrowsze" bo jest przekonany, że knajpa sprzedaje potrawy z kotów. Czy ten kto morduje to Marina Oczar, spalona na stosie czarownica, czy może ktoś o wiele bardziej realny?