Królewskie miasto nie zasypia nigdy, ale dopiero po zmroku budzą się jego upiory. Łowca, skryty w cieniu starych kamienic, poluje na samotne kobiety, by podzielić się ich ciałami z rzeką.
Utarty schemat życia Łowcy rozsypie się w pył, gdy mężczyźnie przyjdzie zmagać się z podobną mu, choć o wiele potężniejszą istotą – estrią. Na żydowskim Kazimierzu czają się one tuż pod powierzchnią życia, wystarczy tylko zeskrobać nieco tynku z zaniedbanych ścian, poruszyć luźną cegłę, wejść do małego antykwariatu pełnego rupieci, by znaleźć się w innej epoce i czasie minionym.
Ina – choć przecież polska szlachcianka – egzystuje od wieków pod postacią żydowskiego demona, czuje jednak, że jej czas dobiega końca. Nie zaglądajcie na zakurzone strychy, nie schodźcie do wilgotnych piwnic, omijajcie śmierdzące bramy i podwórka, bo może już nigdy nie uda wam się odzyskać spokoju zaklętego w słonecznych porankach spędzanych przy stoliczkach kawiarenek na Kazimierzu.
Z recenzji: „Bardzo dobra książkę, aż dziw, że to debiut. Przede wszystkim świetny język, gęsty, poetycki, ale nie kwiecisty, tylko drapieżny, swobodny.
Czuje się tu prawdziwy talent, brak nieporadności czy sztywności, jaką mają początkujący.