Jest grudzień 2012 roku. Zbliża się data zapowiedzianego przez kalendarz Majów końca świata.
W wolnym czasie prowadzi blog kulinarny, tytułową ,,Zupę z gwoździa", i fascynuje się małpami z Borneo - nosaczami. Na kilka dni przed Bożym Narodzeniem Jan przeżywa swój prywatny koniec świata - Marysia znika bez śladu, a szef w redakcji zarządza rewolucyjne zmiany.
**** ,,Tę wnikliwą, dowcipną i mądrą książkę powinna przeczytać każda normalna kobieta, która chce zrozumieć przeciętnego współczesnego mężczyznę i każdy współczesny mężczyzna, który i tak nigdy nie zrozumie, w jaki sposób się w to wszystko wpakowujemy. I oczywiście wszyscy pozostali (bez względu na płeć), których codziennie rozczarowuje brak efektownego i natychmiastowego końca świata.