- Poczekaj, nie odkładaj na bok tego zdjęcia - mówię do mego wnuka, Jasia. - Pamiętasz może, gdzie i kiedy je robiłeś?
Uliczki Filadelfii, zasypane pierwszym w tamtym roku śniegiem, w świetle księżyca wyglądały pięknie i tajemniczo. Powodowany niewyjaśnionym impulsem zrobiłem przez szybę zdjęcie kobiecie w zielonym swetrze i towarzyszącemu jej mężczyźnie.
Nie miałem pojęcia kim są, a oni na pewno nie wiedzieli, że są fotografowani. Któreś z nich, kiedyś, może zobaczy książkę napisaną w obcym języku.
Wyobraź sobie, że wszystko, co stać się może, kiedyś się zdarzy.