Bez danych jesteś jedynie kolejną osobą z opinią... Dziennikarstwo danych przeżywa dziś prawdziwy rozkwit.
Dzieje się tak dlatego, że nasze życie w dużej mierze przeniosło się do internetu, a internet to... Megabajty, gigabajty, terabajty danych.
Misją współczesnego dziennikarza jest przedstawiać je społeczeństwu rzetelnie, a równocześnie pięknie, czyli w sposób zrozumiały, łatwy do przyswojenia. Nie przeczytasz w niej o "ładnych wykresach", bo wbrew pozorom to nie one są esencją dziennikarstwa danych i data storytellingu.
Dowiesz się natomiast, gdzie biją źródła potrzebnych Ci informacji, jak je przetwarzać i analizować. Znajdziesz tu także wskazówki, w jaki sposób tworzyć dobre wizualizacje za pomocą prostych aplikacji dostępnych za darmo w internecie i jak kreować angażujące odbiorców data stories.
Jednocześnie przy zalewie informacji, danych ze źródeł, których weryfikacja jest równie czasochłonna, każdy wykonujący ten piękny zawód coraz bardziej przypomina mitycznego Syzyfa. Przebicie się przez gigabajty informacji, przetworzenie ich i stworzenie materiału, który tłumaczy odbiorcy rzeczywistość, jest dziś działaniem obarczonym ogromnym wysiłkiem i jeszcze większym ryzykiem.
Kaskadowy spadek zaufania do instytucji publicznych i prywatnych, z jakim mamy do czynienia od lat, oddziałuje także na media, z jednej strony wystawiane na szereg nacisków biznesowych, politycznych i społecznych, z drugiej ― borykające się z ciągłymi problemami finansowymi. Co warto wiedzieć, dobre dziennikarstwo, jakościowe dziennikarstwo to coś, co wymaga swobodnego poruszania się autorów w przestrzeni internetu i danych, a także poznania podstaw funkcjonowania w tej przestrzeni.
Dlatego, jeżeli chcemy mieć przynajmniej cień nadziei na dobrze wykonaną pracę, warto sięgnąć po książkę Łukasza Żyły. Nadal tak jest, choć czasy, w których media dosłownie pączkują na każdym kroku i angażują coraz młodszych adeptów dziennikarstwa, wymagają, by sięgnąć po informacyjną pigułę, swoisty wykrywacz min, dzięki czemu te pierwsze kroki wspomniany początkujący dziennikarz będzie mógł stawiać względnie bezpiecznie.
Powód jest oczywisty, technologia zmieniła dziennikarstwo i w pędzie żywiołu, którym ono jest, łatwo popaść w bezpieczną i przez to złudną rutynę, a wtedy jesteśmy o krok od poważnego błędu. Bartosz Kurek, były dziennikarz Polsatu, obecnie menedżer ds.
― to częste pytanie, kiedy mówię, że pracuję w dziale danych „Wyborczej”. Inni zmieniają temat, spodziewając się, że zarzucę ich nudnymi opowieściami o uzupełnianiu tabelek liczbami.
Co ciekawe, pytanie o to, jak dokładnie wygląda nasza praca, zadają również dziennikarze. Teraz, zamiast wchodzić w szczegóły, będę mógł zacząć odpowiedź od słów: „Jest taka książka, warto przeczytać…”, bo Łukasz w bardzo przystępny sposób tłumaczy, czym to się je.
I myślę, że niezależnie od tego, jaką działką dziennikarstwa się zajmujecie, znajdziecie w niej coś dla siebie. Części dotyczące współpracy z urzędnikami, dostępu do informacji czy opowiadania historii powinien przyswoić każdy, kto będzie pracował w zawodzie.
Po te o opracowywaniu danych sięgną ambitniejsi, a może po prostu bardziej przewidujący, bo pisać potrafi wielu, ale zdolność pisania połączona z umiejętnością analizowania, programowania lub wizualizowania robi z dziennikarza człowieka do zadań specjalnych. Kiedy czytałem tę książkę, wiele razy żałowałem, że czegoś takiego nie było, kiedy ja zaczynałem przygodę z danymi.