Idę w tango, nowa powieść Joanny Fabickiej, to pełna humoru, błyskotliwie opowiedziana historia Jadzi, trzydziestokilkuletniej kobiety po przejściach, a zarazem bezlitosny portret grajdołka z pretensjami, jakim jest polski show biznes. Jadzia za jednym zamachem traci pracę oraz narzeczonego i przed piekłem zupełnej beznadziei chroni ją już tylko upiorny synek, Gucio, ekscentryczne przyjaciółki i słabość do spożywanego w ich towarzystwie drinka "wściekły pies".
Kiedy wskutek nie do końca przemyślanej decyzji Jadzia trafia do telewizyjnego konkursu tańca, jej ostateczny upadek wydaje się kwestią czasu. Jednak największym problemem okazuje się partner: starzejący się playboy, kiedyś gwiazda, a dziś drugorzędny tancerz - Cyprian.
Czy jest na tym świecie siła zdolna zestroić Jadzię z wielbicielem zespołu Bee Gees, Johna Travolty i filmu Pulp Fiction? Ciągłe balansowanie Jadzi pomiędzy depresją a euforią, swojskim Powiślem a telewizyjnym "high lifem" ukazuje Fabicka z ironią, choć potrafi też pisać o swoich bohaterach czule i z wyrozumiałością.
Wielbiciele wcześniejszych książek autorki znajdą tu najlepsze cechy jej pisarstwa: absurdalny humor, niebanalne obserwacje i galerię barwnych postaci. Pisze dynamicznie, lekko, ma poczucie humoru, po prostu kipi od pomysłów.
Marek Ławrynowicz Autorka opisuje życie Rudolfa z przymrużeniem oka, z bohatera robiąc lekko zblazowanego megalomana, który całkiem trafnie portretuje w swym dzienniku naszą rzeczywistość. Magazyn Literacki Książki Pozostaje mieć nadzieję, że choć świat się zmieni, nie zmieni się autorka i dalej do łez będzie bawić ukazywaniem w krzywym zwierciadle naszej polskiej rzeczywistości.
Głos Koszaliński Jeśli szukacie lektury lekkiej, przyjemnej, dowcipnej i niezbyt odległej od Waszych spraw, to znaleźliście.