Drogi Czytelniku, w Kontro-wersie natkniesz się na parę niespodzianek językowych, które być może nawet wprowadzą Cię w zakłopotanie, ponieważ pierwszą myślą, jaka przyjdzie Ci wtedy do głowy, będzie: ,,Mam ich - błąd!". A jednak nie.
Autorka pozwoliła sobie w ramach licentia poetica użyć słów, które wymyśliła (tańczenieniem, podysmutujmy) lub zmodyfikowała istniejące (wyrazobraz), ale także tych funkcjonujących w lokalnym i bardzo małym środowisku (obdałam), by swój język i przekaz ubogacić, niejednokrotnie też wykorzystać w prowadzonej częstokroć interesującej zabawie-grze słów (Nietzsche(ja), krwawa(ty) itp.). Pozwalamy sobie zwrócić na to Twoją uwagę, gdyż pragniemy uniknąć posądzenia, choćby ulotnego, o niedociągnięcia warsztatowe wydawnictwa.
Piłam, paliłam, tańczyłam, śpiewałam, płakałam, się śmiałam i... Autopsychoterapeutyczne stwory.Tak i oto jest, tomik, za co dziękuję wszystkim, którzy kopali mnie w tyłek, abym wreszcie to swoje pisanie ukazała światu.
No to proszę, się stało ciałem.Moim dzieciom tomik ten dedykuję, żeby im co po matce zostało, żeby i wnuki później nie tylko obcych czytały.Siostrze Syli i kuzynce Agusi, dla nich to też. szkoda, że tego nie przeczyta...No i nadszedł czas na wielkie ukłony moim najbliższym przyjaciołom, dzięki którym jeszcze mnie ten świat nosi.Mojej nowej rodzince - foto!
Z zamiłowania psia behawiorystka, stylistka, uprawia różne formy rękodzieła, fotografuje. Mówi o sobie - wierszokleta, natomiast inni mawiają o niej: ,,Szekspirka"albo ,,Beksiński pióra" ze względu na mroczny charakter i nierzadko dosadny przekaz jej twórczości.