17 stycznia 1945 r. rozpoczęła się ostateczna ewakuacja więźniów niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz, którą objęto ok.
Główne trasy przemarszu kolumn ewakuacyjnych, liczące kilkadziesiąt kilometrów, prowadziły do Wodzisławia Śląskiego i Gliwic. Więźniowie, którzy przetrwali marsz -- pomimo przenikliwego chłodu -- zostali przewiezieni otwartymi wagonami kolejowymi między innymi przez Czechy i Morawy do obozów Mauthausen i Buchenwaldu.
Wielu spośród tych, którzy przeżyli Marsze Śmierci, zginęło w obozach w głębi Rzeszy. "Każdy szedł poniekąd własną drogą, mierzył się z własnymi słabościami i przeszkodami, pokonywał swoje własne bariery, upadał i podnosił się.
Każdy więzień szedł swoją własną drogą katorgi ewakuacyjnej, którą po wojnie - ci, co przeżyli - nazwali mianem "Marszu Śmierci"" - czytamy "O ile wspomnienia dotyczące pierwszych kilometrów między Auschwitz a pobliskimi Brzeszczami, czy nawet Pszczyną, obfitują w opisy ogólnych warunków marszu, rozmaitych faktów i zewnętrznych obserwacji, o tyle z biegiem kilometrów wspomnienia koncentrują się niemalże całkowicie na wewnętrznych odczuciach i na walce o własne życie. Stopniowe skrajne zawężenie percepcji i koncentracja na własnym przeżyciu staje się bodajże najdramatyczniejszym śladem realnych przeżyć maszerujących" - pisze Piotr Cywiński.
Esesmani mordowali tych, którzy opadli z sił i nie byli w stanie kontynuować marszu, a także strzelali do uciekających.