Świat może być zupełnie inny, niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Ilu Rosjan w 1905 r.
uwierzyłoby w to, że za śmierć ministra spraw wewnętrznych, carskiego stryja oraz wielu notabli odpowiada najlepszy agent rosyjskiej tajnej policji politycznej. Podobnie dwadzieścia lat później Anglicy z niedowierzaniem przyjmowali do wiadomości, że dominacji ich imperium w Azji zagroził pracownik brytyjskiego wywiadu.
W Europie nie przyjmowano do wiadomości, iż emigranci ze Wschodu, walczący z komunizmem, nie umierają przypadkiem lecz giną z rąk wysłanników Kremla. Podobnie, jak odrzucano fakt, że operacjami CIA, mającymi powstrzymać ekspansję ZSRR przez kilkanaście lat kierowała osoba chora psychicznie.