Walczyliśmy o przejście do historii, o coś, czego nikt nie dokonał i być może już nie dokona. Thierry Henry Jens Lehmann w bramce.
W linii obrony Ashley Cole, Sol Campbell, Kolo Touré i Lauren. Robert Pirès i Fredrik Ljungberg na skrzydłach, w środku pola Gilberto Silva z Patrickiem Vieirą, a z przodu niezapomniany duet: Dennis Bergkamp i Thierry Henry.
Nic dziwnego – wyczyn drużyny prowadzonej przez Arsène’a Wengera, która w drodze po mistrzostwo Anglii nie przegrała ani jednego spotkania, przeszedł do historii futbolu. Amy Lawrence, rozmawiając z zawodnikami Arsenalu i francuskim trenerem, stworzyła fascynujący reportaż.
Ta książka pokazuje legendarny sezon Kanonierów oczami głównych bohaterów wydarzeń: wielkiej drużyny zwycięzców i zwycięskiej drużyny wielkich mężczyzn. I tylko wtedy, bo już nigdy nie będzie drugiego takiego zespołu, jak Niezwyciężeni.
W chwili, gdy ta książka trafia na polski rynek, wielu fanów angielskiej piłki – ba, wielu fanów Arsenalu – uważa, że czas Arsène’a Wengera w klubie dobiegł końca. Nie mówiąc już o tym, że dzięki Autorce starsi mogą wrócić do tych niezwykłych lat, kiedy zespół z północnego Londynu grał najpiękniejszy futbol świata, a młodsi dowiedzieć się, jak to wszystko wyglądało.
Od końca XIX wieku, kiedy to Preston North End przemierzyło cały ligowy szlak bojowy, w sumie 22 mecze, bez choćby jednej porażki. Arsenal w sezonie 2003/2004 to osiągnięcie przebił, bo z Jensem Lehmannem w bramce, Solem Campbellem w obronie, Patrickiem Vieirą w pomocy i Thierrym Henrym w ataku nie znalazł pogromcy w 49 kolejnych spotkaniach w Premier League.
To naprawdę piękna historia o czasach, w których Kanonierzy rządzili na Wyspach, a nikomu nie śniło się nawet, że można skandować hasło „Arsène Wenger musi odejść”… Rafał Nahorny, Canal+Sport Każdy kibic marzy, by zajrzeć do szatni drużyny piłkarskiej i odkryć jej tajemnice. Gwiazdy Arsenalu z sezonu 2003/2004 hojnie dzielą się z nią wspomnieniami, dzięki czemu jesteśmy świadkami, jak krok po kroku wykuwa się drużyna legendarnych Niezwyciężonych.
Jarosław Koliński, „Przegląd Sportowy” Może częściowo to kwestia szczęścia, ale wszystko – porozumienie między zawodnikami, nasze poczucie wspólnoty – było idealne. Patrick Vieira Mocno wierzę w to, że z każdym upływającym rokiem ludzie coraz bardziej zdają sobie sprawę, jak wyjątkowy był to wyczyn.
Wziął Kameruńczyka, Brazylijczyków, Francuzów, Niemca, Holendra i zatrzymał Anglików. Robert Pirès Brałem udział w wielu ważnych meczach, ale bycie członkiem tej drużyny to jeden z największych powodów do dumy w mojej karierze.
Współautorka autobiografii Iana Wrighta oraz Raya Parloura, napisała również inne książki poświęcone Kanonierom, m.in.