Zebrane tu w jedną wiązankę hymny i kancony włoskie św. Franciszka Serafickiego, łacińska pieśń św.
Jana od Krzyża, na ogół nie zwracają dziś uwagi na te, jedyne w swoim rodzaju utwory, zapewne z tej przyczyny, że nowoczesny kodeks literacki, wyłączając wszystko, co tylko wyszło z Kościoła i miało z nim ścisły stosunek, zostawiał świeckiej sztuce, choćby najbardziej pogańskiej, pierwszeństwo; a kwiaty poezji z ducha chrześcijańskiego wykwitające, otacza się zapomnieniem i nie chce o nich nic wiedzieć. Niech osądzą czytelnicy, zwłaszcza ci, którym miłą jest poezja.
Jeżeli tacy natchnieni lirycy średniowieczni, wzbijający się w siódme niebo na skrzydłach mistycznej miłości, nie mają mieć prawa nazywać się poetami, dlatego, że opiewają tajemnicze drogi, po których dusza ogarnięta miłością łączyła się ze swoim Stwórcą a natomiast pierwszy lepszy składacz światowych rymów, rości sobie prawo do tego tytułu tedy wypadałoby utrzymywać na tej zasadzie, że ziemska cielesność bogatszym i szczytniejszym jest źródłem poetycznych natchnień, niż tajemniczy a nieograniczony świat duchowy. Ma ta poezja mistycznej miłości, wszystkie warunki poszukiwane w poezji światowej: będąc duchową, nie przestaje być realną.
Jednostronność nowoczesna, mająca nieudaną pretensję do wielostronności, powinna by już raz wyjść z ciasnego kółka swoich poglądów, i częściej pytać o te źródła wiekuistej prawdy, z których tryska twórczość natchnienia i natchnienie twórczości.