Akcja tej kryminalnej powieści toczy się we Francji, głównie w Paryżu, ale też w Neuilly oraz Pontoise, w kilkanaście lat po wojnie. Właśnie tam nasz rodak – Kamil Brańczyc przypadkowo spotkał monsieur Raoula Bonivarde’a, pułkownika francuskiego ruchu oporu Resistance, a swojego dowódcę w oddziale grupy wywiadowczej o krypt.
- Szefem gestapo w Montfort był w tym czasie Alzatczyk, Walter Clestil.
- Pułkownik szukał go od tamtej pory, ale dopiero niedawno wpadł na jego ślad.
- Faszysta pod zmienionym nazwiskiem mieszkał w Paryżu.
- Bonivarde poprosił Brańczyca o pomoc w realizacji tej sprawy, na co ten chętnie się zgodził.
W czasie rozmowy poruszyli temat ich spalonej – w wyniku zdrady – akcji w Montfort, gdzie stracili pięciu swych towarzyszy broni, którzy zmarli w wyniku tortur. Żyjąca w przepychu Alicja Lavery, żona Bena – prawnika, od dłuższego czasu była szantażowana przez nieznaną jej osobę, przez co straciła już fortunę.
- Swojemu zaborczemu mężowi nic o tym nie mówiła, gdyż szantaż dotyczył jej zdrady małżeńskiej.
- Sprawy tej domyślał się jednak jej lokaj Piotr Becher, nad wyraz wścibski typ.
- Ewa Fontenay była sekretarką Monda w jego agencji teatralnej.
- Starał się ją poderwać Filip Volbert przychodzący do jej szefa.
- Ewa mieszkała w Neuilly, wynajmując mieszkanie w domu emerytowanego profesora Tomasza Varese’a.
- Ben Lavery zaprosił – do swojej posiadłości w Pontoise – gości.
- I właśnie tam doszło do zamachu na życie panny Fontenay.
- Kto był sprawcą zamachu?
- Kto będzie zabity i przez kogo?
- Kto był szefem gestapo?
- Kto mu doniósł o akcji Resistance?
- Kto szantażował panią Lavery?
- Wiele pytań, wiele odpowiedzi.
Będąc w pracy, pod biurkiem Monda, sekretarka znalazła starą kopertę zaadresowaną: sturmfuhrer Clestil. Dodam tylko, że śledztwo w sprawie zdarzenia w Pontoise prowadził komisarz Allenbeck z Paryża i komisarz Fournier z miejscowego komisariatu.
- Korkozowicz nieźle zakręcił ten kryminał.
- Podejrzany o coś jest prawie każdy.
- Prawie każdy też coś ukrywa.
Tropy mylą się, przecinają, schodzą, rozchodzą; idą w tę i we w tę, do przodu i nazad, tam i z powrotem, w jedną i drugą stronę, a czasami dokoła. Niezły galimatias, prawdziwy węzeł gordyjski, a nawet puszka Pandory.
- A co z naszym rodakiem Brańczycem?
O niego się nie martwcie, on nam wstydu nie przyniósł, a wręcz przeciwnie. [Robert Żebrowski, KlubMOrd.com\ Pierwsze, papierowe wydanie tej książki ukazało się nakładem KAW (Warszawa 1975) w nakładzie 100 000 + 260 egz.
- Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 45.
- Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.
📘 Siedmioramienny świecznik
Sprawdź cenę i dostępność tej publikacji.
👉 Zobacz ofertę