W latach 60. i 70.
Francuz, Niemiec czy Amerykanin ciągle pracował, a ten się nudził. Czy rzeczywiście szarzyzna peerelowskiej codzienności zmuszała do ucieczki w sferę wyobraźni, a fantastyczne wizje nowoczesnych budynków miały być odskocznią od projektowania nudnych osiedli z wielkiej płyty?
A może to zasługa organizacji wielobranżowych biur projektów i doskonałej edukacji, jaką młodzi polscy projektanci odebrali od starych mistrzów? By spróbować odpowiedzieć na te pytania i wiele innych, autor postanowił wsłuchać się w głosy wybitnych architektów działających w latach 1945-1989.
Kilkadziesiąt wywiadów, setki anegdot, różne stanowiska i wybory - to wszystko tworzy rozproszoną strukturę książki Słowo architekta. Mnogość osobistych narracji i wspomnień układa się tu w wielowarstwowy obraz, w którym pojęcie "prawdy" stale podlega negocjacjom.
Zamiast jednej, wiodącej ścieżki interpretacyjnej autor przedstawia wielość równoprawnych, indywidualnych mikrohistorii - fascynujących i niejednoznacznych jak architektura tamtych czasów.