Fenomen gór polega na zauroczeniu nimi. Otwierają nas na transcendencję.
Dr Antonina Sebesta - śledząca wiersze o górach przez ostatnie 25 lat pisała o nim w recenzji internetowej: "Jedno nie podlega dyskusji, poezji Woźniaka nie można uznać za lakoniczną". Kilkanaście zdań dalej, analizując tekst zauważa: "Zdanie 'stoję na Krzyżnem to wszystko jest moje' jest równie prawdziwe, (...) to Krzyżne jak żadna inna z turystycznie dostępnych przełęczy, nadaje się do tego typu refleksji.
Wyjście na przełęcz, pod warunkiem, że nie ma na niej ludzi, ma zawsze w sobie coś uroczystego. Interesujące jest również stwierdzenie powstałe na innej przełęczy 'i syn i wnuk i prawnuk - pomyślą to samo' nazwane przez autora 'trwałością pokoleń'.
Goethe powiedział, iż 'Góry są ponad dobrem i złem' (w pewnych tłumaczeniach 'poza').To my, ludzie, domagamy się od nich katartycznego działania. Ich wspaniałość i surowość powodują, iż prowokują do refleksji na tematy ostateczne związane z przemijaniem i śmiercią, przed którymi tak bardzo i tak nieudolnie ucieka współczesny człowiek."Od tego czasu minęło 10 lat.
Zostało poprawione i rozszerzone - 10 nowych wierszy - w wielu zmieniono wersyfikację.Jerzy Lucjan Woźniak Tatrzański lastuli mnie i kołysze -leżąc w słońcu na wielkim kamieniu -symfonię słyszęjakoś wrósł we mniew trzewia w krewczy już był przy mojej kolebce?na moim pogrzebiez wiatrem zagwiżdże naszą pieśń -porozmawiamy przez korzenie