„Bat został sam, otoczony. Jego kary koń rozdął chrapy i z wytrzeszczonymi oczami zaczął wierzgać, kopać i gryźć, jakby coraz liczniejsze rany nie robiły już na nim wrażenia.
Otaczało ich coraz więcej wrogów, z przodu i z tyłu, uzbrojonych w straszliwe kły. Także porzucił swoją urgę i chwyciwszy się mocno łęku, drugą ręką odwiązał zawieszoną przy popręgu pałkę, owinął wokół nadgarstka jej rzemienną pętlę i krzepko ujął ją w dłoń.
Był gotów do ostatecznej, śmiertelnej walki, w której musiał posłużyć się przekazaną przez przodków sztuką i podstępem. Pałka miała długość kawaleryjskiej szabli i od dziesięcioleci służyła jako broń przeciw wilkom, Bilig odziedziczył ją po ojcach i wreszcie przekazał jemu.
Gruba jak stylisko łopaty, na dole owinięta była żelazną spiralą, na której zostały jeszcze czarne smugi, ślady po krwi wilków zabitych przez dawne pokolenia”. Gdy to marzenie staje się rzeczywistością, okazuje się, że przyjaźń człowieka i drapieżnika wystawiona zostanie na wiele prób...
Zamierzeniem Jiang Ronga było napisanie książki wielopłaszczyznowej, ale równie dobrze można ją czytać na jednej, prostej płaszczyźnie. To musi coś znaczyć, zwłaszcza że czytelne przesłanie moralne powieści niezbyt pasuje do polityki „korporacyjno-komunistycznego” państwa.