To jest biznes, tu nie ma filozofii, powiedział Kuba, główny bohater serialu „Ślepnąc od świateł”. To stwierdzenie pokazuje typowe podejście do naszego „młodego” kapitalizmu.
Jednak system, który mamy, to nie gra w Eurobiznes, gdzie kapitaliści rywalizują między sobą, a państwo nie ma na to wpływu. Jak wielki wpływ na gospodarkę ma państwo, nie jako stabilizator procesu, lecz aktywny gracz, który za wszelką cenę chce decydować za producenta i konsumenta, co jest dla nas najlepsze.
„Choroba czerwonych oczu” pokazuje, jak daleko socjaliści, pobożni i bezbożni, chcą kontrolować nasze życie – nie tylko w sferze gospodarczej, ale też politycznej, poprzez walkę z „mową nienawiści”, „antysemityzmem” i innymi demonami, które stoją na przeszkodzie do stworzenia świata idealnego. W latach 80-tych pracowałem w winnicy, w winiarskim okręgu Beaujolais, we Francji.
Właściciel polecił nam, byśmy zbierali tylko najdorodniejsze kiście, zaś wszystkie pozostałe obcinali i rzucali na ziemię. Kiedy zapytałem patrona, dlaczego kazał nam to robić, wyjaśnił mi, że ustalona została urzędowa, maksymalna wydajność winnic na 50 hl wina z hektara, a jeśli ktoś próbowałby ją przekroczyć, narażał się na surowe kary.